1000radoscii3smutki

różne

jestem :) I sobie gdybam:P

Wyjazd się skończył, w domu czekają zaległości, zwłaszcza w praniu:(

Niestety nie będę się tłumaczyć masą obowiązków i wizytą u rodziców ale niestety zapuściłam się znów:( Czy ktoś mógł by mnie kopnąć w tyłek? Ale tak mocno , żebym poczuła i z bólu nie siadła przez tydzień. Waga utrzymuje się na swoim poziomie ( 83 kg) ale jakby trochę spadło to przecież nic by się nie stało....albo stało ....nie była bym taka gruba nadal. Ostatnio pozwalam sobie na słodycze, niestety stres mnie zjada niemiłosiernie a niestety życie daje mi po tyłku ...mama choruje dość poważnie i chyba nie sposób jakoś tego odreagować...Ale nie będę o tym pisać , przynajmniej nie teraz , bo każde napomknięcie na ten temat sprawia mi ogromny ból.

Niby jestem silna, ale widzę, że coraz gorzej sobie radzę ze stresem. Obowiązki domowe czasem mnie przytłaczają bo przecież wg mnie musi być  wysprzątane , wyprasowane , że mucha nie siada....i po co mi to? Padam wieczorem na kanapę jak kawka  i nie mam siły ruszyć nogą. Pewnie by się to zmieniło gdybym miała pracę, ale taką normalną na 8 h gdzie wychodzę z domu i jeszcze mam z tego jakiś pieniądz. A z tym kiepsko....teraz żałuję, bardzo żałuję, że skończyłam studia. Harowałam na nie wydając właściwie wszystkie zarobione pieniądze a teraz co z tego mam? W moim zawodzie pedagogów na pęczki, bez znajomości nie ma szans na prace, przynajmniej w małych miejscowościach...a poza zawodem? A proszę bardzo....poszłam na rozmowę do restauracji na pomoc kuchenną...zapytali od razu czy mam grupę inwalidzką, nie mam, a jak przeczytali cv to nie chcieli dłużej rozmawiać, po co im ktoś po studiach, wolą po ohp, albo zawodówce, to może do sprzątania pytam? Nie, nie my tu mamy rencistkę. Ok ostatnio w  mięsnym wisi kartka, że do pracy przyjmą na pół etatu, idę, jestem najlepszą kandydatką ( chyba tak mi się wydaje), jedna dziewczyna dziwnie pachnie ( nie chcę pisać śmierdzi, ale muszę), druga skończyła zaledwie gimnazjum, trzecia wygląda bardzo podejrzanie , ręce jej się trzęsą,twarz czerwona niczym burak, lat chyba z 60 ....ale nie, mnie nie przyjmą za wysokie kwalifikacje słyszę.....a może by tak wydłubać sobie oko??? Dostane na to grupę inwalidzką?? Może wtedy ktoś mnie przyjmie......

Załamać się można a tak skończyła bym fryzjerstwo, handlówkę, kucharza, piekarza i czort wie co tam jeszcze ale pracę bym miała, ewentualnie swój biznes otworzyła i zamiast tyle lat się uczyć to  balangować wieczorami na dyskotece.Studiów mi się zachciało....to mam.

Ale gdyby tego wszystkiego było za mało.....to zdurniałam po 30 i postanowiłam znów się uczyć...czegoś innego....czegoś co zawsze odkładałam na później bo po prostu się bałam.

Moi drodzy a niech stracę....zapisałam się na prawo jazdy. Wiem obleję na dzień dobry ( o ile wcześniej nie trafię za kratki za mord na instruktorze) bo nawet przekręcić kluczyka w stacyjce nie potrafię. Zawsze się bałam jazdy samochodem, nigdy nie chciałam siąść za kierownicą, choć na rowerze sobie radzę, nawet jeździłam jako dziecko na małym motorku, tylko zapomniałam gdzie hamulec i zsiadłam z niego podczas jazdy co skończyło się zderzeniem z płotem i potłuczona lampą. Nie wiem czy to przeżyje....ale jeśli nie spróbuję to się nie dowiem....a więc trzymajcie kciuki....wiem śmieszne większość ludzi ma prawo jazdy....ale ja nie mam....i może też będę miała:)))

Dobranoc